Stowarzyszenie „Aktywne Życie” powstało w 2002r. – z pomysłu Marcina Mikulskiego – osoby z porażeniem czterokończynowym (tetraplegia) i Mirosława Pawłowskiego – osoby z porażeniem dwukończynowym (paraplegia), którzy do swojego pomysłu zachęcili kolejne osoby.
Cel działania zawierał się właściwie w jednym z punktów statutu stowarzyszenia - „wspomaganie działań mających na celu przesuwanie barier fizycznych i psychicznych dzielących osoby niepełnosprawne od normalnego życia”.
Różne, mniej lub bardziej spektakularne działania, podejmowane zarówno przez Marcina Mikulskiego, jak i przez - Mirosława Pawłowskiego służyły właśnie przesuwaniu tychże barier.
I tak, Marcin Mikulski, zorganizował i doprowadził do zwycięskiego finału 560 kilometrowy maraton z Katowic do Ciechocinka. Wyobraźni czytających polecamy uzmysłowienie sobie, ile hartu ducha i samozaparcia musiał wykazać, aby pokonać nie tylko same fizyczne trudności tego maratonu, ale też wcale nie mniejsze trudności psychiczne dotyczące zarówno samego maratonu, jak i długiego etapu przygotowań. Do innych wyczynów można dodać dotarcie na szczyt Wezuwiusza, na Etnę, na Capo da Roca w Portugalii czy do Doliny Królów w Egipcie.
Mirosław Pawłowski z kolei uczestniczył w serii wypraw np. „W dwa krańce świata”, „W cztery świata strony”, a wreszcie w finałowej „Korona nadziei”.
Wszystkie te wyprawy jako cel przewodni, miały dotarcie do charakterystycznych punktów różnych kontynentów np.: najbardziej na południe wysunięty kraniec Ameryki Płd - Ziemia Ognista, najdalszy punkt jaki udało się nam osiągnąć na kontynencie Północnoamerykańskim - Koło Podbiegunowe, najdalej na południe wysunięty skrawek Afryki - Przylądek Dobrej Nadziei i Przylądek Igielny oraz zamknięcie Afryki od północy - cieśnina Gibraltar i Maroko.
Wspólnie zdobyli wulkan „Pico del Teide” oraz odbyli wyprawę pn. „Dotknięcie Matterhornu”.
U źródeł tych wszystkich, nieraz bardzo wymagających przedsięwzięć, leżała zawsze chęć pokazania, że każdy niepełnosprawny może dokonać wielkich rzeczy, jeśli tylko odpowiednio mocno tego chce, że bariery niemożności są przede wszystkim w głowie, a nie w niesprawnych rękach czy nogach.
Jeśli nasze „wyczyny” przesunęły mentalne granice możliwości osób niepełnosprawnych chociaż o metr, o centymetr, to cel przyświecający powstaniu Stowarzyszenia został osiągnięty, bo następni, którzy będą chcieli zrobić coś podobnego, znowu podniosą poprzeczkę wyżej.

Aktywni „Niezniszczalni”

Certyfikat Jakości Pracy