Podczas kolejnej wyprawy z cyklu „Łam bariery – sięgaj dalej” prezes Stowarzyszenia Marcin Mikulski pokazuje ponownie jak można, mimo wszystko, realizować plany i marzenia i zachęca do tego samego inne osoby niepełnosprawne. 

Bo ta podróż rozpoczęła się od marzeń, planowania, kompletowania ekipy. Założeniem była ośmiodniowa podróż przez sześć krajów: Czechy, Austrię, Włochy, Francję, Szwajcarię i Niemcy.

Najważniejszymi punktami na tej trasie zaplanowane zostały: Wenecja, Turyn, przełęcz Col de la Bonette, Gap, Clermont Ferrand, Puy de Dome, Chamonix, szczyt w masywie Mont Blanc: Aiguille du Midi, Montreux, Consier sur Vevey  i Eiger.

A udało się zrealizować to tak:

W podróż pojechaliśmy samochodem w trzy osoby  - Marcin Mikulski – tetraplegik poruszający się na wózku, Joanna – członek Stowarzyszenia i Grzegorz - student reżyserii katowickiej filmówki, który z jednej strony był wolontariuszem i pomagał, a z drugie kręcił film dokumentalny. 

Wyjechaliśmy w niedzielę rano 22.08.2016r. i w późny niedzielny wieczór dotarliśmy do pierwszego z miast i hoteli - do Wenecji (trasa ok. 990km z Katowic przez Czechy i Austrię). 

W poniedziałkowy poranek pojechaliśmy do tej części miasta, w której trzeba zostawić samochód, bo dalej można przemieszczać się już tylko drogą wodną - kanałami. 

Samochód zostawia się na jednym z wielu piętrowych parkingów i później można wybrać się w podróż gondolą, wodną taksówką lub tramwajem wodnym. My wybraliśmy tramwaj - to taki rodzaj komunikacji miejskiej, jak znane nam tramwaje czy autobusy z tą różnicą, że płynie - ma dość często położone wodne przystanki. Wysiedliśmy - podobnie jak większość turystów - przy Placu Św. Marka.

Wsiadanie na tramwaj wymagało małej pomocy. Żeby wejść na Plac Św. Marka musieliśmy obejść go w koło, bo schodziło się schodami i w jednym miejscu były tylko trzy więc tam zeszliśmy (z pomocą). Nad kanałami były przejścia mostkami z dużą ilością schodów - więc jakiś dłuższy spacer nie był możliwy. Ale z drugiej strony poradziliśmy sobie w trójkę i zobaczyliśmy to co chcieliśmy.

Dla osób poruszających się na wózkach: parkingi dla osób z kartą parkingową są bezpłatne,bilety na tramwaj wody dla osoby niepełnosprawnej i opiekuna mają 90% zniżki (koszt ok. 1,5 euro/osoba), wejście do tramwaju jest płaskie, pomoc jest konieczna, bo tramwaj porusza się lekko na wodzie.

Z Wenecji pojechaliśmy do Turynu (trasa ok 400 km) - dojechaliśmy wieczorem, ale poszliśmy jeszcze na długi spacer. Nasz hotel był tuż obok stadionu Juwentusu Turyn, który obejrzeliśmy tylko z zewnąrz (niestety o tej porze był już zamknięty). 

Kolejnego dnia, po śniadaniu w Turynie, pojechaliśmy na przełęcz Col de la Bonette - na wysokości 2802mnm. Jest tam najwyżej biegnąca asfaltowa droga w Alpach i najwyższa przejazdowa asfaltowa droga w Europie. 

Wspinaczka na przełęcz to 24 km długości przy średnim nachyleniu 6,6%, co daje przewyższenie 1589 metrów. Droga rzeczywiście jest asfaltowa i idealnie gładka, za to składa się wyłącznie z serpentyn - jest bardzo kręta, dość wąska (dwa samochody w niektórych miejscach muszą się wymijać bardzo ostrożnie, albo przepuszczać się), a po jej obu stronach są skały lub przepaście. Widoki warte są jednak tej długiej, krętej i trudnej samochodowej wspinaczki. Na szczycie spotkaliśmy wielu motocyklistów i kolarzy. Marcin spróbował zrobić krótki trening i objechać pętlę wokół szczytu - niestety nachylenie było zbyt duże. 

Po zjechaniu z przełęczy pojechaliśmy kolejne 100km do miasta Gap, gdzie mieliśmy zaplanowany nocleg.

Z Gap pojechaliśmy do miasta Clermont Ferrand (trasa ok. 450 km). Miasto położone jest u stóp pasma wygasłych wulkanów Masywu Centralnego, z których najbardziej znany jest Puy de Dome (1465 m n.p.m.), położony w odległości 13 km od miasta - i właśnie to miejsce było celem naszej kolejnej podróży. Jednak środę postanowiliśmy spędzić leniwie, obejrzeć mijany po drodze Lion - do Clermont dotarliśmy w upalne popołudnie (41 stopni) i zakosztować atmosfery miejsca. 

Do Puy de Dome pojechaliśmy w czwartek rano. Okazało się, że to bardziej pagórki niż wulkaniczne góry. Ostatnia erupcja wulkanu miała miejsce 5670pne. Bardzo ciekawa i w pełni dostępna była infrastruktura przy wulkanie (wystawy, kolejka na górę, sklepiki, knajpki itp.). Było też bardzo dużo francuskich rodzin z dziećmi - zapewne ze względu na to, że tuż obok znajduje się Vulcania, park tematyczny poświęcony wulkanizmowi - park rozrywki. Na zboczu wulkanu ulokowali się spadochroniarze. Mieli piękne widoki podczas lotu, za to latali dość nisko :) 

Dla osób poruszających się na wózkach: pod wulkanem Puy de Dome jest specjalny parking (bezpłatny) dla osób niepełnosprawnych tuż obok budynku kolejki. Bilety na kolejkę są pełnopłatne. Całość jest dostosowana aż do górnej kolejki i tarasu widokowego – nie jest możliwe jedynie wjechanie na wierzchołek góry.

Kolejnego dnia rano pojechaliśmy do Chamonix (trasa 400 km) – to bardzo popularny  i piękny alpejski kurort, którego największą atrakcją jest szczyt Mont Blanc. 

My dostaliśmy się tam, gdzie można dostać się najwyżej nie będą alpinistą, a więc na szczyt w masywie Mont Blanc: Aiguille du Midi (Południowa Iglica 3842 mnpm). Na szczyt wjeżdża uruchomiona w 1955 roku kolej linowa z Chamonix - droga zajmuje około 20 minut. Pierwsza stacja kolejki zwana Plan de l'Aiguille znajduje się na wysokości 2309 m n.p.m. Drugi odcinek kolei wagonik pokonuje bez udziału podpór. Górna stacja znajduje się na wysokości 3802 m n.p.m. Wjazd jest niemal pionowy i dość przerażający. Na iglicę – taras ponad górną stację kolei linowej można wjechać (40 m) windą wewnątrz góry. 

Tam też znajduje się niesamowita szklana klatka – nazywana najbardziej przerażającym punktem widokowym – klatka jest cała ze szkła i jest  jakby doklejona do zbocza góry. Pierwszy krok na szklaną taflę na kilkutysięczną przepaścią jest rzeczywiście niesamowity.  W szklanej klatce mogą być maks. cztery osoby. Torby, plecaki, aparaty foto trzeba zostawić przed wejściem, dostaje się wielkie filcowe kapcie (osoby chodzące) i już można wchodzić lub, bez dodatkowych okryć na opony, wjeżdżać.  Zdjęcia robią wyłącznie osoby obsługujące ten punkt.

Dla osób poruszających się na wózkach: bilety na kolejkę są pełnopłatne, zarówno kolejka jak i wszystkie stacje są dostosowane, na szczycie znajdują się dostosowane toalety. 

Po emocjach związanych ze "zdobywaniem" szczytu postanowiliśmy ponapawać się atmosferą wielkiego świata i pospacerowaliśmy po deptaku, zjedliśmy kolację  i pojechaliśmy dalej - 100 km do Montreux - miasta położonego w centrum tzw. Riwiery Szwajcarskiej, przy wschodnim krańcu Jeziora Genewskiego. Przyjechaliśmy tam ok. 23.00, ale miasto o tej porze tętniło życiem - tysiące knajpek i brzegi jeziora pełne były ludzi i świateł. A o poranku powitała nas cisza, spokój i piękne jezioro.

Kilkanaście kilometrów za Montreux znajduje się miejscowość Consier sur Vevey - tam właśnie Charlie Chaplin kupił posiadłość, w której wraz z rodziną mieszkał aż do śmierci. Od wiosny tego roku oddany dla zwiedzających został jego dom (zmodernizowany jedynie minimalnie - platforma (rodzaj windy) przy wejściu i winda wewnątrz), a na terenie parku przy domu powstało muzeum. 

W muzeum było sporo figur woskowych - poza Chaplinem były inne osoby, z którymi był w jakiś sposób związany - bohaterowie jego filmów, aktorzy, przyjaciele, rodzina. Były też sceny z filmów, w które można było wejść.

Dla osób poruszających się na wózkach: cały obiekt jest dostosowany dla osób poruszających się na wózkach. Bilet dla osoby niepełnosprawnej ma niewielką zniżkę, opiekun wchodzi za darmo.

I to już był koniec naszej wyprawy. Co prawda w planach był jeszcze Eiger - ale postanowiliśmy zostawić to na kolejny wyjazd, a teraz odpocząć jeszcze nad jeziorem. Potem pojechaliśmy do naszego ostatniego hotelu (200 km) do Niemiec. Trafiliśmy do pięknego małego miasteczka, całego z niską zabudową, pięknym kamiennym rynkiem tuż obok hotelu. Niedziela była już tylko powrotem do domu (trasa 1200km). 

Źródło finansowania: całkowity koszt wyprawy pokryty został z środków własnych uczestników.

Zdjęcia: Joanna Mikulska, Grzegorz Paprzycki

Sklep Bez Barier - akcesoria, części, wózki

Informator - Katowice Bez Barier

Cykl wypraw - Łam bariery - sięgaj dalej

Aktywni „Niezniszczalni”

W mediach...

Drużyna Rugby na Wózkach - DRAGONS

Powiatowa Społeczna Rada d/s Osób Niep.